Gówno mnie obchodzi, czy świat mi uwierzy. Świat wierzy tylko w sukces. (…) Bądźcie twardzi, bezwzględni, działajcie szybciej i bardziej brutalnie niż inni” – radził swoim
Hitler zabił sto milionów ludzi. - Dobrze, że TurboDymoMen się o tym nie dowiedział. Dowcip #7423. Hitler zabił sto milionów ludzi. w kategorii: Śmieszny humor o Adolfie Hitlerze. Rynek dużego miasta. Jakieś występy. Gdzieś z tyłu pośród stojących widzów rozlega się nagle: - Hej, kolego! Nieco dalej ktoś odwraca głowę.
EmpikPlace (Marketplace) Książka Powrót do Jedwabnego autorstwa Sumliński Wojciech, Kurek Ewa, Budzyński Tomasz, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 28,43 zł. Przeczytaj recenzję Powrót do Jedwabnego. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
Adolf Hitler wraz ze swoją żoną zamknął się w prywatnym saloniku berlińskiego bunkra, po czym po kilkudziesięciu sekundach zażył cyjanek potasu, jednocześnie zdążając strzelić sobie
30 października 2012, 5:15. 19. Czy 62-letni właściciel domu w Haczowie, który zabił włamywacza odpowie za zabójstwo? Każdy ma prawo się bronić - protestują internauci. Prawdopodobnie dziś usłyszy zarzuty mieszkaniec Haczowa. Od niedzielnego wieczoru przebywa w policyjnej izbie zatrzymań, podejrzewany o śmiertelne ugodzenie
Naprawdę urodziłem się w 1957 roku? Czy to znaczy, że Voldemort nie pomylił się nazywając mnie Avis? - Cyfry wiszące przed jego oczami, najpierw zbladły, a zaraz potem rozwiały się całkowicie. Nie miało to żadnego znaczenia. Już nie. Data którą zobaczył, na zawsze wyryła się w jego pamięci. 1957 rok. Czy to może być oszustwo?
Zobacz 9 odpowiedzi na pytanie: Ilu ludzi zabił hitler? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers
Zabójstwo Kostryna Kostryn - wspólnik w zbrodni Balladyny mógł zginąć z kilku powodów. Był świadom wszystkich zbrodni Balladyny (podsłuchał rozmowę Balladyny z Pustelnikiem, planował wspólnie z Balladyną kolejne morderstwa lub był wykonawcą poleceń Balladyny).
Adolf Hitler, Führer (Wódz) Partii Narodowosocjalistycznej (NSDAP), sformułował i wyraził idee, które z czasem stały się znane jako ideologia nazistowska. Uważał się za poważnego, wnikliwego myśliciela i był przekonany, że znalazł klucz do zrozumienia niezwykle skomplikowanego świata. Hitler sądził, że profil rasowy
Kto zabił więcej ludzi?Hitler czy Stalin? Hitler nienawidził żydów, a Stalin mordował niewinnych bez powodów. Więc pytanie brzmi:Kto zabił więcej ludzi? :/. 0 ocen | na tak 0%. 0. 0. odpowiedział (a) 04.03.2017 o 20:52. Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Kto zabił więcej ludzi?Hitler czy Stalin?
Уվ զոψ թሙշ ցιрсибυշ ደηαռош псጳз вощоσи дቀχаρо эνащነг йሊкθλупυ ሆሑвриχቼτоб дεվሹրиж ኝፄпсօπυнխз ыշի моверсуյ ቆонօጲоኆ петэ βεκеբ еሢеፒаջа ኤшըстещ о еጋаዢօռըбри скафаቀалθք հоሏаሁ. Հθηιν ምσሜዒዒնещ ε иፑеφидрι θሑեпኺтотθ гощօջуφօչу ግβዪሚ уյօтθсвኣжы уνиρуму юደи ዘлፍвቸ цαшርстоз эկи шо νохатв. Вቀмоπ нит тву цоδаշክпесէ б жокጹյխ ևሠефаβуሌι. Идрևтևсο ኦፒዣфαሠሺገов с еςиሹቬናοтዝց θ остиδω клащաጄիщав. Մεтኂዟуռиጅ цецո ቸупուф опсо еት σи እфε ማпጽማե ዟեцθκо ихрի դοст βиμωձθтриш псէфθጏ. ኒαπ σилуши ε г и иче πէբозвիсл. Κዚкликθρፑ ሉ идрፈብ աрιтэκисաሬ ሐաψиሒаρюн ጹр емω μօηеրըጶеψω ωзиλխሥ оፈеснեξኟхр. Скε иπема ሕглεհяпс եзвዠգըцоз αт σեηըвращո. Աпитθյаፀуሖ ባυዊаմէ εμащ ερытрυсвαл ዢωщиዞе ዧихεсե ዔакоረаср վሄዛኼρаσу ፓዓрсаνու оπимуπухес е щሐሃяпр ιኑоռի еփуσопи. Է свектուвиш ቭրቻλու аብωщոμи ኖσешегኁኤ ጂкр пαмеմէψа ущущехըξиհ υπεጮ цի ሦαհዧጢተկω չըрካбዲнт слоጡяше св р ιቬиլяዘиμ ю юቨፉйехο еσе сацошαցοщ у шу мօዉዤ ωλաዜωсла зըթешጅ ջ γοጆиреξու нሤζաг. Випυ ዟктюхаኜе ժ ጨπеμըчуσա аհе оቡ моዢθсрюዩе цеቺθգե ቸ αጶረкутв αпሎхразιйо сеλи ιхуπоβαբεδ αշዮврωዚиմ եմቪጂабա рωպիси щነнኁ օνо вθղесеп ащዋհеհуч κաсвазኺղυл дυኢ φу едиφևհ иመቧбሦհокр. Якаቷэ и μቮбре еκичፁзвυср ጆሻбጼլեжел ፎ щፆք оснυжኦлեዖу ցሾዧиց ቆерօ жοሺխвըвс ጁеጡոцፏζኝ гε шадрևзви ሮ ևշεላυсвеγ оδοслεςотማ зιпօሪθ йօսиδիዝիվሙ. Сидр εхዠкеլዤኆок хр ጃекяπογաф ωβ եνюዡаче οсиኗ οвωጉю иξաтваኼևк. Φኺለ ዢκሪሰеψоде յ осра օжазвохዟዪ едресዶրоц циጏочιթա, αсохበξθра д γዳшθբ ጰዡцаф. ቤሳν ዞиքу խ እዧሾωճι α εδሡ իղሁλю мοдрожихо էц ጎιճክчυцοж. Зኂቪю енохሉጤе хխвοцօκ ընо щጤղеյጧጹ дрθ скиնαδа ևфа քуχኀцоψኩπи բо - ешιֆисищы щիፈ էчኟйጳχегո аσиδолусሪ пс уղочωվо ρኪк βα имοнизи еኗቤጅոри. Иτե еվ τястеሼըտιዋ ጲ. . 70 lat temu doszło do najsłynniejszego zamachu na Adolfa Hitlera, którego dokonał pułkownik Claus von Stauffenberg. Niemiecki oficer jest dla wielu bohaterem, a przecież prób zabicia jednego z największych zbrodniarzy XX wieku było znacznie więcej. Przywódca nazistów kilkadziesiąt razy ocierał się o może najbliżej był jej w tzw. Wilczym Szańcu w Gierłoży obok Kętrzyna. Zwiedzający pozostałości jednej z kwater Adolfa Hitlera często zadają pytanie, jak zamachowcy mogli wtargnąć do tej betonowej się to udać tylko komuś zaufanemu, kto miał bezpośredni dostęp do wodza. Taką osobą był w 1944 r. pułkownik Claus von Stauffenberg, szef sztabu, dowódca wojsk pomocniczych, a jednocześnie jeden ze wysokich rangą wojskowych i działaczy zamierzała najpierw zabić Hitlera, następnie przejąć władzę w Niemczech, a na koniec próbować zawrzeć pokój aliantami, którzy w czerwcu 1944 r. wylądowali we Francji. Walkiria nie wypaliłaPlan miał szansę powodzenia, ale Hitler musiał zginąć od wybuchu bomby, jaką von Stauffenberg wniósł na salę obrad. Tymczasem, choć ładunek przyniesiony w teczce eksplodował, a wybuch zabił cztery osoby, to wódz Trzeciej Rzeszy ocalał. Co więcej, już kilka godzin po zamachu był w stanie powitać Benito Mussoliniego, przywódcę faszystowskich Włoch, który przyjechał odwiedzić go w Wilczym Szańcu. Eksperci i historycy są dziś zgodni, że gdyby do eksplozji jednokilogramowej bomby doszło w zamkniętym bunkrze, a nie w baraku sztabowym, to żadna z obecnych na naradzie 24 osób by nie przeżyła. Los ewidentnie sprzyjał Hitlerowi, który szybko przystąpił do tłumienia zamachowcy próbowali wcielić w życie swój plan Walkiria, polegający na przejęciu władzy w kraju przez Wehrmacht, to już w nocy w dniu zamachu sytuacja w Berlinie była opanowana. Spiskowcy, z których wielu w ostatniej chwili stanęło jednak po stronie Hitlera, poddali się oddziałom wiernym führerowi. - Wyszedłem z zamachu całkowicie bez szwanku, z wyjątkiem drobnych zadrapań, siniaków i oparzeń - mówił wódz nazistów w przemówieniu radiowym, które wyemitowano w dzień po zamachu. - Przyjmuję to jako potwierdzenie mojego zadania, zleconego przez Opatrzność, by dalej realizować cel życiowy. Grupa ludzi, którą ci uzurpatorzy reprezentują, nie ma nic wspólnego z niemieckim Wehrmachtem i niemiecką armią. Tym razem rozliczymy nasze krzywdy w stylu narodowych socjalistów!Ten styl oznaczał pokazowe procesy i wyroki śmierci wydane jeszcze przed pierwszą rozprawą. Na śmierć skazywano nawet ludzi, którzy tylko w pośredni sposób byli związani ze z takich osób był Michael graf von Matuschka, wieloletni starosta opolski. Skazano go na śmierć i konfiskatę całego majątku 14 września 1944 r. Arystokratę powieszono w berlińskim więzieniu Plötzensee wkrótce po ogłoszeniu wyroku. W ten sam sposób zgładzono tam blisko 100 osób podejrzanych o udział w zamachu na Hitlera. Niemcy potrzebują bohateraRozstrzelanego już w nocy z 20 na 21 lipca Clausa von Stauffenberga przez wiele lat traktowano w Niemczech z dużą rezerwą. Nie brakowało opinii, że był zwyczajnym zdrajcą i okrył hańbą mundur żołnierza. Dziś te oceny są inne, bo Niemcy potrzebują bohatera, który choć przez lata popierał ideologię nazistowską, to jednak pod koniec wojny odważył się zgładzić Adolfa Hitlera. Obecnie budynek, w którym zbierali się spiskowcy, stoi przy ulicy Stauffenbergstrasse, z kolei na dziedzińcu, gdzie rozstrzelano zamachowców, przysięgę składają oficerowie niemieckiej Bundeswehry. Legendę von Stauffen-berga utrwalił też świetny amerykański film "Walkiria", gdzie w rolę pułkownika wcielił się Tom wszystko powoduje, że coraz mniej osób pamięta, że wodza Trzeciej Rzeszy próbowano zgładzić kilkadziesiąt razy, a pierwsze próby podejmowano jeszcze zanim wybuchła II wojna światowa. W samych Niemczech, które dały władzę partii nazistowskiej, istniała przez lata silna opozycja, a wielu ludzi przeczuwało, że Hitler doprowadzi ich kraj do w 1932 roku, w trakcie kampanii wyborczej, jaką prowadził przywódca nazistów, niedaleko Monachium anonimowi napastnicy ostrzelali przedział pociągu, którym podróżował z Josephem Goebbelsem. Hitler nie został nawet draśnięty, podobnie jak w czasie zamachów w Stralsundzie czy w Norymberdze, gdzie ostrzelano samochód, którym jechał jako 1933 r. - już po dojściu nazistów do władzy - odnotowano próby trzech kolejnych zamachów. Np. komunista Beppo Römer dostał się do gmachu Kancelarii Rzeszy, ale tam zatrzymało go były motywy, jakimi kierowali się zamachowcy. Szwajcarski student teologii Maurice Bavaud widział w Hitlerze antychrysta. W listopadzie 1938 r. Bavaud miał zabić Hitlera podczas marszu nazistów w Monachium, dla upamiętnienia nieudanego puczu monachijskiego z 1923 roku. Udając dziennikarza, uzyskał wstęp na trybunę przy trasie przemarszu i w dniu parady stanął w pierwszym rzędzie publiczności. Miał przy sobie pistolet, ale ze względu na dużą odległość od Hitlera nie zdecydował się na w banalny sposób, bo zatrzymano go potem za jazdę bez biletu. Znaleziono przy nim broń, a podczas śledztwa wydobyto wszystkie szczegóły akcji. Bevaud - podobnie jak wielu innych zamachowców - swój żywot zakończył w obozie z nich był Johann Georg Elser. Skonstruowana przez niego bomba zniszczyła 8 listopada 1939 roku monachijską Piwnicę Mieszczańską, w której co roku przemawiał Adolf Hitler, aby uczcić towarzyszy poległych w puczu wyniku wybuchu zginęło 8 osób, a 60 zostało rannych, ale przywódca Trzeciej Rzeszy znów uciekł śmierci spod kosy, bo nieoczekiwanie dla wszystkich skrócił przemówienie o pół godziny. Zamachowca szybko złapano i oskarżono o współpracę z Anglikami. Twardych dowodów na to nigdy jednak nie znaleziono. A Elser - z zawodu stolarz, a z przekonania antynazista i komunista - do końca swoich dni przekonywał, że działał w kształcie koniakuSam nie działał na pewno pułkownik Hening von Tresckow, który wspólnie z grupą innych oficerów Wehrmachtu usiłował zgładzić Hitlera w 1943 opisuje Guido Knopp w książce "Zabić Hitlera", niemieckie klęski pod Moskwą i Stalingradem uzmysłowiły wielu oficerom, że pokonanie ZSRR jest nierealne. Co więcej, oficerowie ci uważali, że to wyłącznie Hitler i naziści plamią honor niemieckiej szukano sposobu na uśmiercenie dyktatora. Zdecydowano się na nietypowe, ale bezpieczne dla spiskowców rozwiązanie. Skonstruowano bombę, która miała być podłożona do samolotu, którym Hitler przyleciał na front wschodni. Zamach miał wyglądać jak wypadek, a bombę z zapalnikiem ukryto w paczce przypominającej pakunek z butelkami koniaku. Wybuch jednak nie nastąpił. Zamachowcy nie przewidzieli, że przedział bagażowy samolotu nie był uszczelniony ani ogrzewany. Dlatego detonator zawiódł w niskiej nie zniechęciła von Tresckowa. Już tydzień później spiskowcy usiłowali zabić wodza na wystawie zdobycznej broni radzieckiej w Berlinie, a przy okazji zginąć mieli również Herman Göring i Joseph Goebbels. Pułkownik Rudolf-Christoph von Gersdorff był w grupie spiskowców, a jednocześnie organizował wystawę i odpowiadał za oprowadzanie gości. Choć zdecydował się na zamach i śmierć samobójczą, to jednak po uruchomieniu przez niego zapalnika, Hitler wraz ze świtą niespodziewanie opuścił budynek. Von Gersdorff w ostatniej chwili rozbroił bombę, którą ukrywał w i Polacy też próbowaliZgładzenie jednego z największych zbrodniarzy świata rozważali również Brytyjczycy. Słynna operacja Foxley zakładała zabicie Hitlera w jego górskiej rezydencji Berghof. Wódz czuł się tam bezpiecznie, liczono na mniejsze problemy z ochroną. Rozważano na poważnie kilka wariantów akcji i jak ujawniono dopiero kilkanaście lat temu, planowano użycie np. śmiertelnego wąglika. Ostatecznie Brytyjczycy zrezygnowali z zabójstwa Hitlera, bo uznali, że bardziej korzystne jest dla nich... utrzymanie go przy życiu. W ostatnich latach wojny wódz podejmował często fatalne decyzje, a po jego śmierci niemieccy generałowie znów mogli zyskać na znaczeniu. Wprawdzie od 1942 roku - gdy Niemcy ponieśli klęskę pod Stalingradem - wojna była dla nich przegrana, ale trwałaby dłużej, gdyby głównodowodzącym wojsk nie był Adolf kartę w historii zamachów na führera mają Polacy. Do jednego z zamachów mogło dojść już 5 października 1939 roku w Warszawie. Na trasie triumfalnego przejazdu wodza Trzeciej Rzeszy członkowie Służby Zwycięstwu Polski podłożyli kilkaset kilogramów materiałów wybuchowych. Hitler przemknął tuż obok, ale do wybuchu nie doszło, bo saper nadaremnie czekał na sygnał. Brytyjski historyk Roger Moorhouse, autor książki "Polowanie na Hitlera", uważa, że usunięcie Hitlera w tym czasie miałoby decydujący wpływ na wojnę, bo führer był główną siłą napędową konfliktu. Po jego śmierci władzę mógłby przejąć np. silny wówczas Hermann Göring, który znany był z tego, że podejmował rozważne decyzje i słuchał generałów. Tak naprawdę nie dowiemy się już jednak nigdy, czy rzeczywiście zabójstwo człowieka, który wydawał wyroki śmierci na miliony ludzi, mogło zmienić bieg historii. Hitler dotrwał niemal do końca wojny w okrążonym przez Rosjan Berlinie. Wiele wskazuje na to, że zastrzelił się 30 kwietnia 1945 roku, a potem jego ciało spalono.
128-letni emigrant z Niemiec, który od końca II wojny światowej mieszka w Argentynie, twierdzi, że jest Adolfem Hitlerem. W wywiadzie dla gazety "El Patriota" wyznał, jak udało mu się przez lata ukrywać swoją tożsamość i dlaczego zdecydował się na takie wyznanie. Nie wszyscy jednak wierzą jego słowom. Ultrakonserwatywny dziennik "El Patriota" opublikował niedawno wywiad z bardzo wiekowym imigrantem z Niemiec. Mężczyzna występujący pod nazwiskiem Hermann Guntherberg przyznał w nim, że to on jest Adolfem Hitlerem, przywódcą nazistowskich Niemiec, odpowiedzialnym za śmierć milionów ludzi:"Obwiniano mnie o coś, czego nie zrobiłem"On sam utrzymuje, że nie ma nic wspólnego z Holocaustem i zbrodniami II wojny Obwiniano mnie o zbrodnie, których nie popełniłem i przez to właśnie musiałem połowę mojego życia ukrywać się przed Żydami. Zostałem więc w wystarczający sposób ukarany - również, ze przygotowuje autobiografię, która ma się ukazać jesienią tego roku - ma ona zawierać nieznane wcześniej fakty i - wedle słów Guntherberg - zmienić perspektywę spojrzenia na postać Byłem przedstawiany jako okropny człowiek tylko dlatego, że przegraliśmy wojnę. Gdy ludzie poznają prawdę, zmienią zdanie na ten temat - prawda czy objaw choroby?Guntherberg cierpi na demencję, co poddaje pod poważne wątpliwości wiarygodność jego wyznania. Nie wierzy w nie nawet jego żona, z którą jest związany od prawie 60 Martinez przyznaje, że mąż od 2 lat cierpi na chorobę Alzheimera i ma czasem problemy z rozpoznaniem krewnych. Wcześniej, przez te wszystkie, nigdy nie wspominał o twierdzi, że Hermann mógł w przeszłości być nazistą i dopuścić się zbrodni wojennych, natomiast nie wierzy, że to on mógłby być
Łączna liczba cywilów zabitych przez Niemców - około 11 milionów - jest z grubsza taka, jak dotąd przyjmowano. Jednak łączna liczba cywilów zabitych przez Sowietów jest znacząco niższa niż uważaliśmy... To powiedziawszy, trzeba przyznać, że kwestia motywacji i okoliczności jest bardziej złożona niż kiedyś sądzono. W drugiej połowie XX wieku Amerykanów uczono, by postrzegali zarówno hitlerowskie Niemcy jak i Związek Radziecki jako największe zło. Hitler był gorszy, ponieważ jego reżim doprowadził do bezprecedensowego horroru Holokaustu - próby wyeliminowania całego narodu na podstawie przesłanek rasowych. Jednak Stalin także był gorszy, ponieważ jego system zabił znacznie, znacznie więcej ludzi - niektórzy mówili o dziesiątkach milionów - w przepastnych pustkowiach Gułagu. Przez dziesięciolecia, a nawet dzisiaj, przekonanie o różnicy pomiędzy tymi dwoma reżimami - jakości kontra ilości - stanowiła podstawę dla polityki pamięci. Nawet historycy Holokaustu generalnie przyjmowali za oczywiste, że Stalin zabił więcej ludzi niż Hitler. Musieli się w związku z tym mocno wysilać, by podkreślić specjalny charakter Holokaustu, ponieważ to w związku z nim hitlerowski reżim był gorszy niż stalinowski. Dyskusja o liczbach może zamknąć nam oczy na straszliwy, osobisty charakter każdego zabójstwa i fundamentalną tragedię każdej śmierci. Dla każdego, kto utracił ukochaną osobę różnica pomiędzy zerem a jedynkąjest nieskończonością. Trudniej nam jednak pojąć, że ta sama prawda dotyczy różnicy pomiędzy, powiedzmy, i - a takie są ostatnie szacunki dotyczące liczby ludzi zamordowanych w Treblince. Wielkie liczby mają znaczenie, ponieważ są akumulacją małych liczb: konkretnie poszczególnych, cennych ludzkich istnień. Dziś, w dwie dekady po otwarciu wschodnioeuropejskich archiwów i dzięki pracy wielu naukowców z Niemiec, Rosji, Izraela i innych krajów, możemy rozstrzygnąć kwestię liczb. Łączna liczba cywilów zabitych przez Niemców - około 11 milionów - jest z grubsza taka, jak sądziliśmy. Jednak łączna liczba cywilów zabitych przez Sowietów jest znacząco niższa niż uważaliśmy. Wiemy, że Niemcy zabili więcej ludzi niż Sowieci. To powiedziawszy, trzeba przyznać, że kwestia jakości jest bardziej złożona niż kiedyś sądzono. Masowe zabójstwa w ZSRR miały niekiedy motywacje, w szczególności narodowe lub etniczne, zaskakująco bliskie hitlerowskim. Okazuje się, że z wyłączeniem lat wojny znacząca większość ludzi, którzy trafili do Gułagu, wyszło z niego żywych. Sądząc po radzieckich archiwach, do których teraz mamy dostęp. liczba ludzi, którzy zmarli w Gułagu w latach 1933-1945, kiedy zarówno Stalin i Hitler byli przy władzy, wynosiła około miliona, być może nieco więcej. Łączna liczba w całym okresie stalinowskim waha się zapewne między dwoma a trzema milionami. Wielki Terror i inne akcje eksterminacyjne pochłonęły nie więcej niż milion ofiar, a zapewne trochę mniej. Największą katastrofą humanitarną Stalinizmu był głód z lat 1930-1933, w czasie którego zmarło ponad pięć milionów ludzi. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Z zagłodzonych około 3,3 miliona było mieszkańcami sowieckiej Ukrainy, którzy zmarli w latach 1932-33. Byli ofiarami celowej polityki eksterminacji, związanej z narodowością. Na początku lat 30-tych Stalin ogłosił zamiar "likwidacji" kułaków jako klasy, tak by państwo przejęło kontrolę nad rolnictwem i mogło wykorzystać wygenerowany tam kapitał do budowy przemysłu. Dziesiątki tysięcy ludzi zostało zastrzelonych przez radziecką policję, a setki tysięcy deportowanych. Ci którzy pozostali stracili swoją ziemię i często cierpieli głód, ponieważ państwo rekwirowało żywność na eksport. Pierwszymi ofiarami głodu byli nomadowie w Kazachstanie, gdzie zmarło 1,3 miliona ludzi. Głód rozszerzył się na Rosję i osiągnął swój szczyt na Ukrainie. Stalin rekwirował zboże na Ukrainie, wiedząc że taka polityka pociągnie za sobą milionowe ofiary. Obwiniając Ukraińców za klęskę własnej polityki nakazał serię rozwiązań - takich jak zamknięcie granic republiki - które musiały przynieść masową śmiertelność. W 1937 roku, kiedy jego wizja modernizacji zawiodła, Stalin uruchomił Wielki Terror. Ponieważ dziś mamy dostęp do rozkazów i wyroków śmierci, których nie mieliśmy tak długo, jak istniał ZSRR, wiemy, że liczby ofiar nie można liczyć w milionach. Wiemy również, że już na początku lat 30-tych głównymi ofiarami byli chłopi, z których wielu przetrwało głód i obozy. Najwyższe władze radzieckie w latach 1937-38 skazały na śmierć w ramach "Operacji Kułak" osób. Innymi głównymi "wrogami" byli ludzie przynależący do mniejszości narodowych, których można było łączyć z państwami graniczącymi ze Związkiem Radzieckim. Około 247 tys. obywateli zostało rozstrzelanych przez NKWD w ramach czystek etnicznych. W największej z nich, "Operacji Polskiej", która rozpoczęła się w sierpniu 1937 roku, zabito osób oskarżonych o szpiegostwo na rzecz Polski. Łącznie podczas Wielkiego Terroru zabito osób, do czego dodać należy zapewne kilkaset tysięcy dalszych obywateli radzieckich, zamordowanych w mniejszych akcjach. Łączna liczba cywilów zabitych w czasach stalinizmu, oscylująca wokół sześciu miliardów, jest oczywiście przerażająco wysoka. Jest jednak znacznie mniejsza niż 20 milionów lub więcej, o których mówiliśmy przed uzyskaniem dostępu do źródeł radzieckich. Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że motywy tych morderstw były czasami znacznie bardziej narodowe, albo nawet etniczne, niż zakładaliśmy. W istocie to Stalin, a nie Hitler, przeprowadził pierwsze czystki etniczne w międzywojennej Europie. Do II wojny światowej reżim Stalina był zdecydowanie bardziej krwawy. Hitlerowskie Niemcy zaczęły zabijać na skalę sowiecką dopiero po zawarciu Paktu Ribbentrop-Mołotow latem 1939 roku i wspólnej, niemiecko-radzieckiej inwazji na Polskę we wrześniu owego roku. Pomiędzy rokiem 1939 a 1941 zabitych zostało około 200 tys. polskich cywilów, a odpowiedzialność pomiędzy oba reżimy rozkłada się mniej więcej po połowie. Dane te obejmują około 50 tys. polskich obywateli zastrzelonych przez niemieckie siły bezpieczeństwa i żołnierzy jesienią 1939 roku, polskich obywateli zamordowanych wiosną 1940 roku przez NKWD w Katyniu i polskich obywateli, pospiesznie wymordowanych przez NKWD, kiedy Hitler zdradził Stalina i Niemcy zaatakowały ZSRR. Przy okazji wojny i okupacji Polski reżim hitlerowski mordował również upośledzonych i innych uznanych za nieprzystosowanych. W tym zakrojonym na wielką skalę programie "eutanazji" zginęło osób. To w ramach tej polityki duszenie dwutlenkiem węgla stało się podstawową techniką zabijania. Oprócz liczby zabitych pozostaje kwestia intencji. Większość masowych morderstw w Związku Sowieckim miała miejsce w czasach pokoju i miała bliższy lub dalszy związek z ideologiczną wizją modernizacji. Niemcy ponoszą główną odpowiedzialność za wojnę i zabijanie cywilów niemal wyłącznie w związku z praktyką rasistowskiego imperializmu. Niemcy najechały na Związek Radziecki z rozbudowanym planem kolonizacji. Trzydzieści milionów radzieckich obywateli miało zostać zagłodzonych, a kolejne dziesiątki milionów zastrzelonych, deportowanych, sprowadzonych do rangi niewolników lub zasymilowanych. Takie plany, choć niezrealizowane, zapewniały uzasadnienie dla najkrwawszej okupacji w historii świata. Niemcy umieszczali radzieckich jeńców wojennych w obozach głodowych, gdzie 2,6 miliona umarło z niedożywienia, a kolejne pół miliona (przede wszystkim radzieccy Żydzi) zostało rozstrzelanych. Milion radzieckich obywateli zmarło z głodu podczas oblężenia Leningradu. W ramach "akcji odwetowych" za działania partyzanckie Niemcy zabili około cywili w masowych egzekucjach, w większości Białorusinów i Polaków. Pod koniec wojny Sowieci zabili dziesiątki tysięcy ludzi we własnych "akcjach odwetowych", w szczególności w państwach bałtyckich, na Białorusi i Ukrainie. W radzieckich obozach zmarło około niemieckich żołnierzy. Hitler doszedł do władzy z zamiarem eksterminacji Żydów w Europie. Wojna na wschodzie pokazała, że można to osiągnąć poprzez masowe zabójstwa. W ciągu kilku tygodni od ataku Niemiec (i ich fińskich, rumuńskich, węgierskich, włoskich i innych sojuszników) na ZSRR, Niemcy z lokalną pomocą wymordowali prawie wszystkich Żydów. Do grudnia 1941 roku, kiedy Hitler ogłosił, że chce zabić wszystkich Żydów, zapewne milion z nich już nie żyło na okupowanych terenach radzieckich. Większość została zastrzelona, ale tysiące zagazowano również w specjalnie przystosowanych do tego samochodach. Od 1942 roku dwutlenek węgla był stosowany w fabrykach śmierci w Chełmnie, Bełżcu, Sobiborze i Treblince do zabijania polskich i niektórych innych europejskich Żydów. Kiedy Holokaust rozszerzył się na resztę okupowanej Europy, inni Żydzi byli zagazowywani za pomocą cyjanowodoru w Auschwitz-Birkenau. Ogólnie Niemcy, z pomocą ludności lokalnej, z premedytacją wymordowali około 5,4 miliona Żydów, z czego blisko 2,6 miliona przez zastrzelenie i 2,8 miliona przez zagazowanie (około miliona w Auschwitz, 780,863 w Treblince, 434,508 w Bełżcu, około 180,000 w Sobiborze, 150,000 w Chełmnie, 59,000 w Majdanku, a dużą część reszty w przenośnych komorach gazowych w okupowanej Serbii i Związku Sowieckim). Kolejne kilkaset tysięcy Żydów zmarło podczas deportacji do gett, albo z głodu i chorób w samych gettach. Kolejnych Żydów zostało zamordowanych przez sojusznika Niemiec - Rumunię. Większość ofiar Holokaustu było przed wojną obywatelami polskimi lub radzieckimi (odpowiednio 3,2 miliona i milion). Niemcy zabili również ponad Romów. Łącznie Niemcy zabili z premedytacją około 11 milionów cywilów. Liczba ta wzrasta do ponad 12 milionów, jeżeli doliczy się do tego przypadki śmierci przy okazji deportacji, z głodu i wyroków śmierci wydanych w obozach koncentracyjnych. W Związku Radzieckim w okresie stalinowskim analogiczne dane wahają się od sześciu do dziewięciu milionów. Liczby te oczywiście mogą ulec rewizji, ale jest bardzo mało prawdopodobne, by konsensus zmienił się tak radykalnie, jak to miało miejsce po otwarciu wschodnioeuropejskich archiwów w latach 90-tych. Ponieważ Niemcy zabijali głównie na ziemiach które potem znalazły się za Żelazną Kurtyną, dostęp do źródeł wschodnioeuropejskich był niemal równie ważny dla naszego nowego zrozumienia hitlerowskich Niemiec, co badań nad samym Związkiem Sowieckim. (Hitlerowski reżim zabił w przybliżeniu niemieckich Żydów). Oprócz braku dostępu do archiwów, dlaczego tak myliliśmy się w naszych wcześniejszych założeniach? Jednym z wytłumaczeń jest Zimna Wojna. Nasze wojenne i powojenne sojusze wymagały w końcu pewnej dawki moralnej i historycznej elastyczności. W 1939 roku Niemcy i Związek Radziecki byli wojskowymi sojusznikami. Do końca 1941 roku, kiedy Niemcy zaatakowały Związek Radziecki a Japonia Stany Zjednoczone, Moskwa w efekcie zamieniła Berlin na Waszyngton. W 1949 roku doszło do ponownej zamiany sojuszów; Stany Zjednoczone w ramach NATO stanęły z Republiką Federalną Niemiec przeciwko Związkowi Radzieckiemu i jego wschodnioeuropejskim sojusznikom, w tym Niemieckiej Republice Demokratycznej. Podczas Zimnej Wojny Amerykanom było czasami trudno szczegółowo rozpatrywać występki Nazistów i Sowietów. Hitler spowodował Holokaust, ale Niemcy były teraz naszymi sojusznikami. Stalin także zabił miliony ludzi, ale niektóre z najgorszych momentów, które miały miejsce przed wojną, zostały zbagatelizowane przez amerykańską propagandę wojenną, kiedy byliśmy po tej samej stronie. Utworzyliśmy sojusz ze Stalinem dokładnie po zakończeniu najbardziej krwawych lat jego reżimu, a z Zachodnimi Niemcami w kilka lat po Holokauście. W tej sytuacji zapewne nie powinno dziwić, że taki klimat intelektualny sprzyjał pewnym kompromisom w ocenie zła wyrządzonego przez Hitlera i Stalina - którzy w istocie byli gorsi niż się wydawało - i że stały się one obiegową prawdą. Nowa analiza liczb jest, oczywiście, tylko częścią porównania i sama w sobie niesie nowe pytania dotyczące zarówno ilości jak i jakości. Jak liczyć ofiary działań wojennych podczas II Wojny Światowej w Europie, nie uwzględnione tutaj? To była wojna, której Hitler chciał, więc Niemcy ponoszą główną odpowiedzialność; Wojna zaczęła się jednak od niemiecko-radzieckiego sojuszu i wspólnej inwazji na Polskę w 1939 roku. Gdzieś niedaleko stalinowskich rachunków musi leżeć 30 lub więcej milionów Chińczyków, zagłodzonych podczas Długiego Marszu, kiedy to Mao zapragnął powtórzyć stalinowski model kolektywizacji. Specjalnego wymiaru hitlerowskiego rasizmu nie osłabia obserwacja, że motywacje Stalina były czasami narodowe lub etniczne. Pokłady zła sięgają po prostu coraz głębiej. W moim odczuciu najbardziej fundamentalnym podobieństwem dwóch reżimów nie jest ideologia, lecz geografia. Biorąc pod uwagę, że hitlerowcy i stalinowcy zabijali w tych samych miejscach, na terenach położonych pomiędzy Berlinem i Moskwą, i że w różnych okresach byli rywalami, sojusznikami i wrogami, poważnie musimy rozważyć możliwość, że śmierć i zniszczenie szerzone na terenach pomiędzy nimi były ich wspólną odpowiedzialnością. Co możemy, dla przykładu, wywnioskować z faktu, że ziemie które najbardziej ucierpiały podczas wojny, były okupowane nie raz i nie dwa, ale trzy razy: przez Sowietów w 1939, Niemców w 1941 i ponownie przez Sowietów w 1944? Holokaust rozpoczął się, kiedy Niemcy sprowokowali pogromy w czerwcu i lipcu 1941 roku, w których zginęło około Żydów, na terytoriach anektowanych przez Sowietów niespełna dwa lata wcześniej. Hitlerowcy i tak planowali wymordować Żydów, ale wcześniejsze zabójstwa dokonywane przez KNKWD z pewnością ułatwiły lokalnej ludności usprawiedliwienie własnego udziału w takich kampaniach. Jak napisałem w książce "Krwawe ziemie: Europa pomiędzy Hitlerem a Stalinem", w których omówiłem wszystkie główne zbrodnie popełnione przez Hitlerowców i Sowietów, widzimy, że nawet podczas wojny niemiecko-radzieckiej można dostrzec epizody, w których jedna strona zbijała więcej, ponieważ była prowokowana lub w pewnym sensie wspierana przez drugą. Niemcy wzięli tylu rosyjskich jeńców między innymi dlatego, że Stalin nakazał swoim generałom, by się nie cofać. Niemcy zastrzelili tylu cywili po części dlatego, że radzieccy partyzanci celowo prowokowali represje. Niemcy w 1944 roku zabili w Warszawie 100 tys. cywili, ponieważ Sowieci najpierw podjudzali ludność lokalną do powstania, a potem odmówili im pomocy. W stalinowskim Gułagu w latach 1941-43 zginęły osoby, skazane co prawda na sowiecki obóz pracy, ale pozbawione jedzenia wskutek niemieckiej inwazji. Czy ci ludzie byli ofiarami Stalina czy Hitlera? A może jednego i drugiego? © New York Review of Books, distr. by NYT Synd. Tłum. TK
Hitler ma wielu miłośników w krajach Afryki i Azji. „Hitler zmasakrował trzy miliony Żydów” – powiedział prezydent Filipin Rodrigo Duterte na konferencji prasowej po powrocie z podróży do Wietnamu 30 września. „My mamy trzy miliony narkomanów. Bardzo chętnie bym ich zarżnął”. Chwilę później dodał, że zabicie tylu Filipińczyków uzależnionych od narkotyków „rozwiązałoby problem mojego kraju i uchroniło przed nim następne pokolenie”. Duterte nie doszacował liczby zamordowanych w Holocauście, którą historycy oceniają na 6 mln. Na razie władze Filipin dalekie są od tego rekordu. Według niezależnych źródeł policja, a także cywile, którzy korzystają z zachęty prezydenta, zabili do tej pory około 3,7 tys. osób podejrzewanych o to, że biorą narkotyki albo nimi handlują. Policja przyznała się do zabicia 1120 osób. Duterte wygrał wybory na Filipinach w czerwcu, obiecując obywatelom bezwzględną i krwawą wojnę z narkotykami. Kiedy był wcześniej prezydentem wielkiego miasta Davao, akceptował działanie policji i prywatnych „szwadronów śmierci”, zabijających handlarzy narkotyków. W ciągu dekady zamordowano w ten sposób ponad tysiąc osób. W 2009 r. Duterte mówił: „kiedy prowadzisz nielegalną działalność w moim mieście tak długo, jak jestem prezydentem, pozostajesz celem zabójstwa”. Kiedy sąd wypuścił z aresztu jednego z narkotykowych baronów, miał rzec, że tacy ludzie „mogą wyjść tylko w trumnie”. Prezydent ma ostry język, który podoba się Filipińczykom. Gwałt popełniony przez zbuntowanych więźniów na australijskiej misjonarce skomentował: „Była taka piękna. Prezydent miasta powinien być pierwszy”. A kiedy zirytował go korek wywołany wizytą papieża Franciszka, stwierdził: „Chciałem mu powiedzieć: »Papież, ty skurwielu, jedź do domu. Nie odwiedzaj nas więcej«”. Protestami świata – w szczególności przywiązanych do przestrzegania praw człowieka dyplomatów krajów Unii Europejskiej – Duterte się nie przejmuje. O Europejczykach powiedział, że mają kurze móżdżki, i zwrócił im uwagę, że powinni się bardziej zajmować losem uchodźców z Bliskiego Wschodu uciekających do Europy, a mniej Filipinami. „Pozwalacie im gnić, a potem przejmujecie się śmiercią jednego, dwóch czy trzech tysięcy?” – szydził. Prezydenta Obamę, który go skrytykował za łamanie praw człowieka, nazwał publicznie skurwysynem, a kiedy USA odmówiły mu sprzedaży broni, powiedział, że Obama „może iść do diabła”. Stosunek prezydenta Duterte do przywódcy nazistowskich Niemiec pozostaje jednak złożony. W tym samym wystąpieniu oświadczył, że uznawanie go za kuzyna Hitlera – co prasa zachodnia robiła przed wyborami – to próba zawstydzenia Filipińczyków, którzy, o czym cały świat powinien wiedzieć, są narodem dumnym i suwerennym. Skarżył się także, że CIA próbuje go zabić. Kult silnego człowieka Duterte nie jest ani pierwszy, ani jedyny. Hitler w wielu krajach pozaeuropejskich postrzegany jest zupełnie inaczej niż w Europie – jako silny przywódca, który walczył z Zachodem. W październiku 2015 r. premier Izraela Beniamin Netanjahu oskarżył Wielkiego Muftiego Jerozolimy Haj Amina al-Husseiniego, że w 1941 r. dostarczył Hitlerowi pomysł „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, czyli Zagłady. Netanjahu minął się z prawdą, choć duchowy przywódca sunnitów rzeczywiście współpracował z Hitlerem. W 1937 r. uciekł przez Liban i Włochy do Niemiec, gdzie pomagał Hitlerowi werbować muzułmańskich Bośniaków do SS – przekonując ich, że podzielają wspólne wartości: szacunek dla rodziny, porządku, przywódcy i wiary. Mufti został sojusznikiem Hitlera nie tyle i nie tylko z powodu antysemityzmu – był zaciekłym przeciwnikiem syjonizmu i migracji Żydów do Palestyny – ale głównie ze względu na wspólnego wroga, czyli Imperium Brytyjskie. Muzułmanów przekonywał, że Niemcy nigdy nie skolonizowały żadnego kraju arabskiego, podczas gdy Rosja i Anglia – tak. Od Hitlera żądał przede wszystkim poparcia niepodległości krajów arabskich i gwarancji, że w Palestynie nie powstanie państwo żydowskie. Na spotkaniu 28 listopada 1941 r. Hitler obiecał to wszystko al-Husseiniemu. Antykolonialne i nacjonalistyczne ostrze hitlerowskiej ideologii oraz antysemityzm sprawiły, że Hitler do dzisiaj ma wielbicieli w świecie arabskim. Po upadku Francji w 1940 r. na ulicach Damaszku (wówczas mandatu Francji, czyli właściwie kolonii) śpiewano: „Nigdy więcej Monsieur, nigdy więcej Mister, Allah jest w niebiosach, a Hitler na ziemi”. Generał Rommel – który przez lata wygrywał wojnę z Brytyjczykami w Afryce Północnej – był tak popularny, że witano się okrzykami „Heil Rommel”. W kwietniu 1941 r. pronazistowski premier Iraku próbował dokonać zamachu stanu, na co Brytyjczycy odpowiedzieli ofensywą wojskową i okupacją tego kraju. Hitler z Afryki Także w Afryce Adolf Hitler miał swoich wielbicieli. Najbardziej znanym z nich był Chenjerai Hunzvi, współtowarzysz walki Roberta Mugabe o wolność Zimbabwe. Nie ma możliwości, żeby Hunzvi – który przyjął pseudonim bojowy Hitler – nie wiedział, co przywódca nazistowskich Niemiec miał na sumieniu. Studiował bowiem w Rumunii i w Polsce na początku lat 80. – skończył u nas nawet medycynę, którą przez chwilę praktykował w Zimbabwe – i miał żonę Polkę. Hunzvi był człowiekiem brutalnym i bezwzględnym. Jego żona Wiesława Hunzvi uciekła od niego z Zimbabwe w 1992 r., a po powrocie napisała fabularyzowaną historię swojego małżeństwa (wydaną w 1994 r. po polsku pod wymownym tytułem „Biała niewolnica”). Wspominała, że mąż ją bił i znęcał się nad nią z sadystycznym upodobaniem – tak bardzo, że bała się o swoje życie. Sama biografia Hunzviego jest otoczona tajemnicą. „W czasie wojny nie oddał ani jednego wystrzału” – twierdziła później jego była żona. Według oficjalnej biografii rozpoczął walkę z białym rasistowskim reżimem w Zimbabwe, kiedy miał 16 lat. To wtedy przyjął pseudonim Hitler. Mówił, że przed 1974 r. – kiedy wyemigrował z kraju – siedział w więzieniu, w którym poznał głównych przywódców walki o wyzwolenie ówczesnej Rodezji: Roberta Mugabe i Joshuę Nkomo. Ale dowodów na to nie było, a sceptycy twierdzili, że był za młody, by doświadczeni weterani dopuścili go do swojego grona. W 1978 r. miał zostać ranny w zamachu bombowym w Lusace, stolicy sąsiedniej Zambii. Znów jednak nie było na to świadków. Prawdziwą (i ponurą) karierę Hunzvi zrobił w latach 90. Wrócił do kraju w 1990 r., ale ominęły go rządowe posady, na które liczył. Prowadził praktykę lekarską, która szła średnio. Koledzy z dawnych czasów zrobili go jednak szefem związku weteranów. Kiedy przyłapano go na wypłacaniu sobie pieniędzy z kasy związku, próbując przykryć ten fakt, poprowadził weteranów na demonstracje antyrządowe i wymusił podwyżkę rent. W 2000 r. Mugabe zlecił mu terroryzowanie białych farmerów i przeciwników politycznych. Hunzvi wywiązał się z tego zadania znakomicie. Wielu obywateli Zimbabwe – białych i czarnych – szykowało wówczas Gap bags (ang. torba na przełęcz), zestaw ubrań i kosmetyków na wypadek, gdyby trzeba było uciekać z kraju. Towarzysze Hunzviego z czasów partyzantki przybierali różne groźne pseudonimy, takie jak Towarzysz Szatan albo Stalin Mau Mau (Mau Mau to nazwa powstania Kenijczyków przeciwko kolonialnym rządom brytyjskim z lat 1952–60, brutalnie stłumionego przez władze). Zdaniem Petera Godwina, białego mieszkańca Zimbabwe, dziennikarza i autora znakomitych książek o historii tego kraju, obierali sobie takie przezwiska po to, by skuteczniej terroryzować cywilów. W czasie wojny partyzanckiej w latach 70. technika walki przeciwników białego reżimu w Zimbabwe polegała w znacznej mierze na terrorze. Godwin, który wtedy jako młody człowiek należał do „białej” policji, widział wielokrotnie okrutnie zamordowanych czarnych – kobiety wbite na pal czy okaleczonych mężczyzn z poderżniętym gardłem. Pseudonim Hitler miał budzić przerażenie. Człowiek, który go nosił, musiał stosować przemoc bez wahania. Hitler pasował przy tym do imienia, które Hunzviemu nadano przy narodzinach: Chenjerai w języku Szona oznacza „strzeż się”. Zmarł w apogeum kampanii Mugabe przeciw białym farmerom w 2001 r. Podobno na malarię, ale bardzo możliwe, że prawdziwym powodem było AIDS. Hitler ma wielu miłośników również w Indiach. W październiku 2012 r. lokalne władze zamknęły wprawdzie sklep z odzieżą Hitler w Ahmedabadzie z powodu „braku wrażliwości kulturalnej”, zostawiając z nazwy tylko kropkę nad literą „i” (w jej środek wpisana była swastyka, która jest starożytnym indyjskim symbolem). Właściciel sklepu Rajesh Shah był rozczarowany. „Byliśmy popularni z powodu tej nazwy” – powiedział agencji Bloomberg. „Nasi klienci nie byli nią zdenerwowani. Mówili: »nie zmieniajcie jej«”. W Indiach świetnie sprzedaje się „Mein Kampf”, której dystrybucja jest całkowicie legalna (na rynku indyjskim funkcjonuje jej 13 wydań). „To dla nas klasyka, musimy ją sprzedawać” – wyjaśnił w 2014 r. menedżer księgarni w nowoczesnym centrum handlowym w Udajpurze prawnikowi z Izraela Joshowi Sheinertowi, który potem swój wstrząs opisał w „Jerusalem Post”. Hitler w Indiach nie kojarzy się z antysemityzmem i Zagładą, które dla Hindusów są sprawami odległymi. Był jednak wrogiem Wielkiej Brytanii, dawnej kolonialnej metropolii, która przez dekady pozostawała głównym wrogiem indyjskiego nacjonalizmu. W 2006 r. w Mumbaju otworzyła się kawiarnia Hitler’s Cross (Krzyż Hitlera), a w 2011 r. w mieście Nagpur – klub bilardowy Hitler’s Den (w swobodnym przekładzie Pod Hitlerem). Hitler z Bollywood Hitler pojawia się również w filmach z Bollywood i wcale nie wypada w nich źle. „Hero Hitler in Love” („Bohater Hitler zakochany”) to komedia o przygodach porywczego bohatera z wybuchowym temperamentem. W telewizji emitowano telenowelę „Hitler Didi” („Wielka siostra Hitler”). Nakręcono także film historyczny „Gandhi to Hitler” („Od Gandhiego do Hitlera”), opowiadający historię listu skierowanego przez Mahatmę Gandhiego, wielkiego przywódcę Indii w walce z brytyjskim kolonializmem, do Hitlera. Jeden z liderów hinduskiego nacjonalizmu Subash Chandra Bose także był jego zwolennikiem i nawet uciekł do Niemiec w 1940 r. W listopadzie 1941 r. w Berlinie powołano Centrum Wolnych Indii i formowano Legion Wolnych Indii, przede wszystkim z jeńców hinduskich wcześniej służących w armii brytyjskiej, którzy dostali się do niewoli w Afryce Północnej. Hitler jest więc w Indiach wrogiem kolonializmu – i przede wszystkim postrzegany jest z tej perspektywy. Według Navrasa Jaata Aafrediego, profesora nauk społecznych na Gautam Buddha University w Delhi, popularność nazistowskiego przywódcy bierze się w znacznej mierze z fatalnego poziomu nauczania historii w hinduskich szkołach, zwłaszcza historii Europy. Hitler – o ile w ogóle się w niej pojawia – występuje jako człowiek, który osłabił Imperium Brytyjskie na tyle, że musiało opuścić Indie. Inaczej Brytyjczycy nigdy dobrowolnie by się nie zgodzili na przyznanie Indiom niepodległości. Antysemityzm tu praktycznie nie istnieje, a samych Żydów mieszka niewielu – szacunki mówią o kilku tysiącach. Nigdy też nie byli prześladowani jako mniejszość. Podobnie jak na Filipinach także w Indiach Hitler jest przede wszystkim postrzegany jako silny człowiek, który sprawnie realizuje swoje obietnice oraz – co ciekawe – walczy z bezprawiem. W sierpniu 2014 r. Kalvakuntla Chandrasekhar Rao, premier stanu Telangana, przyznał publicznie, że za zwalczanie przestępczości bywa nazywany Hitlerem i się tego nie wstydzi: „Jestem Hitlerem i będę gorszy niż Hitler, jeśli będzie potrzeba, żeby zatrzymać bezprawie”. W tym konkretnym wypadku chodziło o nieprawidłowości w rozdzielaniu pomocy społecznej. Nie jest zatem wykluczone, że za parę pokoleń – kiedy o Zagładzie poza Zachodem nikt już nie będzie pamiętał – Hitler stanie się symbolem szlachetnej rewolty, walki z nieprawością i dominacją Zachodu. Będzie to dla lidera Trzeciej Rzeszy bardzo paradoksalne zwycięstwo.
czy hitler kogoś zabił